Cookie Consent by FreePrivacyPolicy.com
home

Home

search

Odkryj

groups

Kadra

event

Terminarz

tag

Social Media

Wypowiedzi pomeczowe

2 tygodnie temu | 20.01.2023, 10:04
Wypowiedzi pomeczowe

Rozmowa z Jakubem Pendrakowskim, trenerem KKS Polonia Warszawa 

Redakcja: Trenerze, przede wszystkim gratulujemy 5 wygranej z rzędu.  Kiedy po meczu podszedłem pogratulować, widziałem z jak dalekiej podróży trener wrócił. O której godzinie emocje wygasły i udało się zasnąć? 

Jakub Pendrakowski: Haha. Tak, byłem bardzo zmęczony po meczu. Był to chyba jeden z najbardziej wyrównanych w sezonie, gdzie obie drużyny były bardzo podobny czas na prowadzeniu. To aż 14 zmian prowadzenia, 7 remisów. Emocje wygasły dopiero koło 1 w nocy i jakoś wtedy udało się usnąć.    Redakcja: Co trener powiedział zawodnikom w przerwie? W trzeciej kwarcie wyszli bardziej głodni gry i pewni tego co chcą osiągnąć. 

Jakub Pendrakowski: W przerwie powiedziałem drużynie tylko dwie rzeczy. Mianowicie, że tracimy za dużo łatwych punktów i musimy podnieść naszą intensywność oraz koncentrację w obronie. Ta drużyna ma ogromne pokłady motywacji w sobie, a gracze są bardzo ambitni.   

Redakcja: Serię rewanżową traktujecie bardzo poważnie, konsekwentnie rewanżując się za porażki w pierwszych meczach. Jak zmotywujecie się na kolejny mecz z Krosnem? Pierwszy w końcu wygraliście.  

Jakub Pendrakowski: Zawodnicy są świadomi, że pierwsza runda nam w tym sezonie nie wyszła i musimy walczyć o każde zwycięstwo. Także myślę, że pomimo tego, że z Krosnem wygraliśmy w pierwszej rundzie to zawodnicy wiedzą o co walczą i nie potrzebują dodatkowej motywacji. 

Redakcja: Może trener powiedzieć coś więcej na temat zdrowia Patryka Gospodarka i Marcina Dutkiewicza? Kiedy obaj zawodnicy wrócą do gry? 

Jakub Pendrakowski: Patryk Gospodarek i Marcin Dutkiewicz mieli wrócić do treningów na początku tygodnia. Niestety u obu pojawił się ból, z którym nie byli w stanie ćwiczyć. Wydaje mi się, że u Patryka jest to kwestia kilku dni, u Marcina Dutkiewicza pewnie potrwa to dłużej. Bądźmy dobrej myśli. 


Rozmowa z Adamem Linowskim 

Redakcja: Adam, zagrałeś tylko 18 minut. Ze zdrowiem wszystko ok?  

Adam Linowski: Tak, ze zdrowiem wszystko w miarę w porządku, natomiast wszyscy mamy jakieś mikrourazy. Ja doznałem ostatnio podkręcenia kostki, ale biegam w tapie, więc te 18 minut to wynik po prostu przebiegu meczu i dobrej zabawy Patryka Pełki, który miał bardzo dobrą skuteczność. Tak jak powiedziałem, wszyscy mamy jakieś urazy, gdzieś coś tam boli, ale na bieżąco staramy się regenerować i grać dalej. 

Redakcja: Niewątpliwie początek sezonu nie należał do najłatwiejszych. Co spowodowało Waszą przemianę? Dojrzeliście do 1 ligi czy po prostu poznaliście już rywali? 

Adam Linowski: Rzeczywiście, nie był to najłatwiejszy początek sezonu. Wiadomo, że jeśli się przegrywa, nawet jeśli to są niewielkie różnice punktowe, a później przychodzi kilka meczy, gdzie przegrywamy większą liczbą, to jest to ciężki czas. Można więc powiedzieć, że zaczęliśmy od takiego dołka w lidze, natomiast z czasem zaczęliśmy bardziej sobie ufać, zaczęliśmy być bardziej zgrani i też poznaliśmy trochę przeciwników. To jak poszczególne drużyny są ustawione, jak są zbudowane i jakie są ich mocne strony. Myślę jednak, że taką główną zmianą, która tutaj nam pomogła, to ta agresywna obrona. Teraz rzeczywiście każdy stara się być odpowiedzialny za wszystkie swoje zadania na boisku. Z kolei nasz offense, nasz atak przychodzi już tak naturalnie, ponieważ się zgraliśmy.  Jeżeli będziemy dalej tak bronić, to jeszcze kilka niespodzianek w tym sezonie na pewno sprawimy. 

Redakcja: Mecz z Decką był bardzo wyrównany. Co sprawiło, że przechyliliście szale zwycięstwa na swoja stronę? 

Adam Linowski: Wiedzieliśmy, że ten mecz będzie bardzo ciężki. Nawet trener nam powiedział, że “nie oszukujmy się, ten mecz będzie najtrudniejszym naszym meczem w tym sezonie” ale jeśli się skupimy, jeśli będziemy zdeterminowani do tego, żeby wykonać wszystkie zadania, szczególnie w obronie i zatrzymamy ich strzelców, to będziemy mieli na pewno szansę na wygranie tego meczu. Co zdecydowało o zwycięstwie? Myślę, że zdecydował właśnie ten spokój, to że dobra gra w obronie odbija na grze w ataku. Jesteś wtedy pewniejszy i rzeczywiście te rzuty, które gdzieś tam trafiliśmy przez ręce czy prostu ta obrona na końcu, dały nam to zwycięstwo. 


Rozmowa z Adamem Lisewskim 

Redakcja: Kiedy dowiedziałeś się, że wyjdziesz w pierwszej piątce było to dla Ciebie zaskoczenie?  

Adam Lisewski: O wyjściu w pierwszej piątce dowiedziałem się na dzień przed meczem, byłem zaskoczony i podekscytowany, ale wiedząc jakie mamy problemy kadrowe przez kontuzje, gdzieś ten pomysł się pojawił w mojej głowie, ale raczej to było takie gdybanie. 

Redakcja
: Jak się czujesz w pierwszoligowej rzeczywistości, gdzie miejsca jest mniej, a przeciwnik gra dużo bardziej intensywnie?  

Adam Lisewsk
i: Ja czuję się bardzo dobrze, jest to ogromny przeskok fizyczny oraz pod względem intensywności między 2 ligą, ale ja czuję się w tym bardzo dobrze, od zawsze lubiłem się "pobić" na boisku i działać na nerwy przeciwnikowi, czego w tej lidze jest o wiele więcej, z tego co zdążyłem zauważyć. Treningi z doświadczonymi podkoszowymi, takimi jak Adam Linowski, Patryk Pełka i Damian Cechniak dają mi bardzo dużo pewności siebie i doświadczenia, bo nie wyobrażam sobie lepszego zestawu podkoszowego od którego mógłbym się więcej nauczyć w 1 lidze. 

Redakcja: Jak oceniasz sam mecz z Decką oraz swój indywidualny występ?  

Adam Lisewski
: Od początku wiedzieliśmy, że mecz z Decką będzie dużym wyzwaniem, ponieważ ten zespół jest ostatnim czasie w bardzo wysokiej formie i dyspozycji. Zresztą tak jak i my. Jednak mimo przekorności losu z kontuzjami, które niestety towarzyszą nam cały sezon, wygraliśmy ten mecz jako DRUŻYNA, każdy kto wszedł na boisko dał z siebie wszystko i dzięki temu udało nam się utrzymać passę zwycięstw. A propos mojego indywidualnego występu to jestem bardzo zadowolony. Widzę, że moja ciężka praca przekłada się na coraz to większe zaufanie trenera. Może statystycznie mój występ nie wyglądał jakoś niesamowicie, ale wydaje mi się, że wywiązałem się z zadania, które miałem wykonać.  I jeszcze raz: BRAWO DRUŻYNA i dziękujemy serdecznie kibicom, bo byli oni w tę środę wyjątkowi i grali jako 6sty zawodnik na boisku. Zapraszam na następne mecze domowe w hali Koło! 

Udostępnij
 

Sponsorzy i Partnerzy

Sponsorzy / Partnerzy Generalni
Sponsorzy / Partnerzy Sekcji
Partner meczu
Partnerzy Branżowi
Patroni Koszykówki Polonii Warszawa