Budując skład na sezon 2026/2027, jakie były trzy
najważniejsze założenia? Co było priorytetem przy kompletowaniu zespołu?
Tomasz Jaremkiewicz, wiceprezes i dyrektor sportowy
Polonii: Po pierwsze - chcieliśmy mieć lepszy zespół niż rok wcześniej. To
zresztą założenie, które mamy co roku. Po drugie - nadal chcemy być klubem,
który daje szansę młodym zawodnikom. Po trzecie - zależało nam na pozyskaniu
dwóch doświadczonych polskich zawodników. I jeszcze jedno: chcieliśmy mieć jak
najwięcej graczy multipozycyjnych.
W składzie znalazło się kilku młodych obwodowych -
Bodzan, Poradzki i Jagiełło. Mają zbliżone warunki fizyczne i podobny profil.
Skąd pomysł na zbudowanie właśnie takiej grupy?
Jeśli chodzi o Filipa, to jest to zawodnik, który jest z
nami już dwa lata. Ufamy mu, podobnie jak ufają mu kolejni trenerzy Polonii.
Nie jest tajemnicą, że z tej trójki ma najsłabszy rzut za trzy, ale ma tego
świadomość i nad tym pracuje. Jest już za to bardzo dobrym obrońcą na poziomie
I ligi i typowym rozgrywającym.
Wojtek bardzo podobał mi się w poprzednim sezonie.
Przychodzi do nas z Katowic, czyli moim zdaniem z miejsca, w którym najlepiej
pracuje się z młodzieżą w Polsce. Nie jest typową jedynką - może grać na
pozycji numer dwa. Już w swoim wieku ma bardzo duży atletyzm i łatwość
zdobywania punktów, a do tego coraz lepiej rzuca za trzy.
Tomek to zawodnik, którego śledziliśmy od dłuższego czasu.
Był już z nami w poprzednim okresie przygotowawczym i wypadł dobrze, a nawet
bardzo dobrze. Zdecydowaliśmy jednak, że tamten sezon spędzi jeszcze na
poziomie drugiej ligi. Teraz niestety doznał kontuzji kolana i przeszedł
operację, ale mamy z nim dłuższy kontrakt i wiążemy z nim duże nadzieje.
Na pozycji rozgrywającego konkurencja jest duża. Oprócz
młodych zawodników są jeszcze Ross i Geliński, którzy również mogą prowadzić
grę. Jak chcecie pogodzić liczbę zawodników z ich rozwojem i odpowiednią liczbą
minut?
Gal jest typowym rozgrywającym i powinien być gwiazdą tej
ligi. Był naszym celem transferowym numer jeden, dlatego bardzo cieszymy się,
że udało nam się przelicytować takie kluby jak Spójnia Stargard. To gracz
kompletny, świetnie przygotowany fizycznie i będący w swoim "prime".
Coby jest z kolei w naszym planie przede wszystkim łowcą
punktów. Może również prowadzić grę - takie role pełnił w drugiej i trzeciej
lidze francuskiej - ale u nas będzie występował na pozycji numer dwa.
Najbardziej zależy nam na jego umiejętności zdobywania punktów.
Oczywiście wszystko zweryfikują treningi i sparingi. Nie
zapominajmy też, że współczesna koszykówka nie jest już tak mocno przywiązana
do konkretnych pozycji jak choćby pięć lat temu. Bardzo dużo zależy od
konkretnych matchupów.
Z perspektywy kibica można odnieść wrażenie, że
największa konkurencja jest właśnie na pozycji numer jeden. To był świadomy
wybór czy raczej efekt dostępności zawodników na rynku?
Analizując poprzednie sezony, a także ostatni rok - kontuzję
Jalena i kilkumiesięczną nieobecność Filipa - uznałem, że właśnie tam musimy
być najlepiej zabezpieczeni, jeśli chcemy zagrać w fazie play-off.
W rozmowach z trenerem wielokrotnie podkreślaliśmy też
znaczenie multipozycyjności. Gal w Izraelu grał na pozycjach od jeden do cztery
i wychodziło mu to bardzo dobrze. Coby może grać od jedynki do trójki ze
względu na dynamikę, siłę i bardzo dobry rzut, szczególnie gdy ma obok siebie
pozostałych graczy powyżej 200 cm wzrostu.
Wojtek ma bardzo podobną charakterystykę, a Szymon Borowski
również może grać na dwóch pozycjach.
Wielu kibiców zwraca jednak uwagę na brak klasycznego
"shootera" na pozycjach 2/3 – zawodnika, którego głównym atutem byłby
stabilny, skuteczny rzut z dystansu. Podzielacie tę opinię?
Nie takimi zawodnikami są Ross i Jagiełło. W obecnej
koszykówce graczy w stylu Raya Allena praktycznie już nie ma. Zawodnicy na
pozycji numer dwa muszą dzisiaj również umieć kreować grę i bardzo dobrze
bronić.
Skoro nie ma jednego wyspecjalizowanego strzelca, jak
zamierzacie zrekompensować ten element? Czy odpowiedzialność za spacing i rzut
za trzy będzie rozłożona na kilku zawodników?
Na pewno mamy kilku dobrych strzelców z dystansu. Jest
Cameron Gaines, który, myślę, zaskoczy wiele osób. Jeśli chodzi o wysokich -
Łukasz Kłaczek, a jeszcze niedawno również Przemysław Wrona, oddawali po
kilkadziesiąt rzutów za trzy w sezonie.
Na ile obecny skład został zbudowany pod konkretną
filozofię trenera? To trener wskazywał profile zawodników czy najpierw
budowaliście zespół, a dopiero później dopasowywaliście koncepcję gry?
Wybór trenera zajął nam trochę czasu, ale odbywało się to
dwutorowo - równolegle z wyborem zawodników. Oczywiście długo rozmawiałem z
Łukaszem Dziergowskim na temat wszystkich graczy. Finalnie, po jego akceptacji,
dochodziło do finalizacji kontraktu albo dziękowaliśmy danemu zawodnikowi.
Z samymi graczami również długo rozmawialiśmy o filozofii
klubu i szansach, jakie będą mieli.
Patrząc szerzej - jaki jest pomysł na wykorzystanie
potencjału tej grupy? Co ma być największą przewagą Polonii nad rywalami, skoro
na papierze nie widać klasycznego snajpera, a jednocześnie jest duże
zagęszczenie na pozycji rozgrywającego?
Pewnie na to pytanie lepiej odpowie trener. Mi zależało
przede wszystkim na tym, żeby mieć zawodników głodnych gry, chcących się
rozwijać, mających duże umiejętności i takich, którzy "nie pękną" w
decydujących momentach meczów i całego sezonu.
Jaką tożsamość ma mieć ten zespół? Co - poza
indywidualnymi umiejętnościami zawodników - ma być jego największym atutem?
Mocna, agresywna obrona. Szybkie przechodzenie z obrony do
ataku oraz wykorzystanie naszego potencjału na pozycjach 1–3 w kreowaniu gry i
tworzeniu przewag.
Gdyby miał Pan przekonać kibiców jednym argumentem, że
ten projekt sportowy jest dobrze przemyślany, co by Pan powiedział?
Budujemy fundamenty - akademię, profesjonalne struktury i
profesjonalny sztab - a nie tylko doraźnie "dokładamy" do pierwszej
drużyny. Staramy się poprawiać z sezonu na sezon, a zawodników, którzy z
różnych względów od nas odchodzą, zastępować lepszymi.
Ważną częścią naszej organizacji, a dla mnie jako dyrektora
sportowego szczególnie, jest rozwój akademii. Dlatego cały czas, razem z
trenerami, myślimy o rozwoju naszych grup młodzieżowych.
Mam nadzieję, że najbardziej utalentowani zawodnicy z
akademii już wkrótce dołączą do zajęć z pierwszą drużyną w okresie
przedsezonowym. Pod koniec miesiąca jedziemy również na obóz, który będzie
kolejną okazją, żeby przyjrzeć się rozwojowi naszych zawodników.